bajkowo | e-blogi.pl
Blog bajkowo
"Dni tygodnia ci ślę..." 2015-06-21

 


 


 


Smile"Dni tygodnia ci ślę..." Smile




W PONIEDZIAŁEK wyślę Ci
tysiąc, słodkich buziaków,
które osłodzą ci dzień
jak  garść ulubionych lizaków,

We WTOREK przyjdzie do Ciebie
uśmiech największy,
co ledwo się w kolorowej
 kopercie zmieści,

ŚRODA nadejdzie kartką,
w której niebo i  słoneczna pogoda
byś od rana szczęśliwa biegała
tam , gdzie wesoła przygoda

CZWARTEK tęsknotą
cię powita tak wielką
jak góry i lasy malowane kredką

ale i on  już PIĄTKU czeka i zerka
jakich kwiatów barwnych nadesłać
z tak bardzo daleka...

SOBOTA wesołym kotkiem zamiauczy ,
który swoimi drogami spaceruje
i na kartce ślady łapek zostawia
bardzo śmieszne, byś ubaw miała
z listów pisanych wierszem

w NIEDZIELĘ  wyślę ci  serce wielkie,
w kolorze czerwonym -  twoim ulubionym,
wkrótce się zobaczymy bowiem znowu
i opowiem ci o nim

a po niedzieli
nowy już tydzień się zaczyna,
kolejnych niespodzianek
skrzynka na list głodna
byś wszystkie je  otrzymać mogła :):):)


 


/Bajkowo Smile/


UŚMIECHY 2015-06-01






 Uśmiechy



Już słoneczko na niebie
wesoło oczkiem mruga
Bo dziś dzień wyjątkowy jest
każdego malucha
 

Ptaszki wyśpiewują
piosenki radosne
dzieciom życząc w sercach
nie niknącej wiosny
 

I nawet kwiatek najmniejszy
życzenia śląc się uśmiecha
a płatki kolorowe
wznosi aż do nieba
 
Każdy dziś dzieciom
największych radości życzy,
uśmiechów  najpiękniejszych,
spełnienia marzeń najskrytszych
i dzieciństwa magicznego,
a serduszka małe niech ogrzewa
miłość taty i mamy prawdziwa!
 
 
 
Serdeczności
i bajkowego dzieciństwa
wszystkim dzieciom
w dniu Ich święta
życzę :) :) :)


 
/Bajkowo :) /


WESOŁE TAŃCE 2015-05-16


Smile  Dla Słoneczek:  Amelki i Wiki  Smile



"Wesołe tańce"


Dzisiaj wesoła wrzawa
już od samego rana
zbierają się warzywka,
będzie zabawa

Pomidorek czerwony
już z cebulą tańcuje,
co łzy wszystkim wyciska
gdy podskakuje

Ziemniak szuka do pary
koleżanki marchewki,
która grzywą zieloną
trąca gdzieś kalarepki

Rzodkiew nawet wesoło
przytupuje nóżkami
i uśmiechnięta woła,
że tańce dziś się udały!

Tak warzywka w podskokach
wszystkie się radują
po kolei skaczą do garnka,
pyszną zupkę szykują


/Bajkowo Smile /








BIEDRONKA cz II 2015-05-07

Witam ponownie! przepraszam za dłuższą nieobecność i zapraszam do kolejnego już "poczytania" :):):)


pozdrawiam wszystkich SmileSmileSmile


 


 


 




 


BIEDRONKA cz2


 


Na jednej z gałązek wraz ze swoją rodziną mieszkała malutka biedroneczka o imieniu Amelka. Była bardzo wesołą biedroneczką ,która uwielbiała całymi godzinami bawić się z przyjaciółmi.



Biedroneczki biegały po całym drzewku,przechodząc z gałązki na gałąź. Zwiedziły chyba wszystkie konary na drzewie.Poznały każdy listek jaki na nim wyrastał.



Czasami maluchy rozkładały swoje skrzydełka i sfruwały nad staw by odwiedzić kumkające wesoło żabki.



Uwielbiały przysłuchiwać się im zielonym koleżankom,które dawały niesamowite koncerty nad wodą.



Wieczorami echo niosło te cudowne melodie daleko ,daleko,ponad staw, gdzie wzrok  już nie sięgał.



Biedroneczki siadały na listkach,które pływały po wodzie i słuchając piosenek mogły siedzieć tak godzinami.



- Bardzo ładnie śpiewacie - mówiły biedroneczki do żabek.



- Szkoda,że my tez tak nie potrafimy - kontynuowała rozmowę Amelka - wówczas mogłybyśmy śpiewać razem z wami.



Rozśpiewane żabki uśmiechały się tylko do biedroneczek i śpiewały jeszcze głośniej.Czasami ich śpiew był tak głośny ,że małe chrabąszcze nie słyszały wołania rodziców i spóźniały się do swoich domków.



Amelka uwielbiała śpiewy żabek. Zanim jeszcze usnęła w swoim łóżeczku wysoko na gałązce kasztana wsłuchiwała się w  ledwo już słyszalne kumkanie koleżanek znad stawu.



 - Te kumkanie żabek są jak kołysanki - myślała  - i zasypiała z uśmiechem.



Nie zawsze jednak małym biedroneczkom rodzice pozwalali sfruwać z gałązek kasztana. Nadchodził bowiem taki czas,kiedy drzewa gubiły swoje liście,wszystkie biedroneczki szykowały się na przeprowadzkę w głąb kory ,gdyż nadchodziły chłodniejsze dni .



 - Pamiętaj Amelko ,nie fruwaj już o tej porze nad staw i nie spaceruj pod drzewami - ostrzegali rodzice.



Wraz z kocem lata na drzewach dojrzewały już bowiem kasztany. Wielkie drzewa zaczynały zrzucać swoje owoce.Kasztany spadały na trawę i przy uderzeniu z ziemią wydostawały się ze swoich kolczastych skorupek.



Dla małych żuczków było bardzo niebezpiecznie w tym czasie spacerować pod drzewami w pobliżu stawu,ponieważ w każdej chwili z góry mógł spaść kasztan i zrobić krzywdę.



- Przecież nic nam się nie stanie - mówiły biedroneczki -  niby co się może wydarzyć? - zastanawiały się.



 - W razie gdyby spadał jakiś kasztan zawsze możemy uciec - dodała Amelka - jesteśmy małe i zwinne,na pewno zdążymy odfrunąć.



Rozmowie koleżankom przysłuchiwała się najstarsza biedronka zamieszkała na drzewie.



- Chodźcie skarby do mnie, opowiem wam pewną historię - powiedziała.



A że biedroneczki uwielbiały opowieści,zapomniały o swojej wyprawie nad staw,którą planowały i wszystkie usiadły przy starej biedronce by jej posłuchać.



 -" Otóż  było to dawno ,dawno temu - zaczęła stara biedronka - was maluchy nie było jeszcze na świecie, a biedronki od niedawna dopiero zamieszkiwały wielki kasztan.



Z tego też powodu nie wiedziały jeszcze nic o tym drzewie. Nie wiedziały kiedy kwitnie,jakie ma owoce i kiedy dojrzewają. A tym bardziej nie wiedziały ,że ich owoce -  kasztany po pewnym czasie spadają na ziemię .



 Wszystkie rodziny chrabąszczy cieszyły się ,że drzewo stało się dla nich domem i schronieniem,nie wiedziały jednak ,ze czasami jest również niebezpieczne."



Malutkie biedroneczki słuchały z przejęciem opowieści najstarszej biedronki,która mówiła dalej:



"I właśnie wtedy,gdy owoce drzewa już dojrzały i w każdej chwili mogły zostać strącone z gałązek ,pewna biedroneczka wybrała się nad staw.  Sfrunęła z gałązki nic nie podejrzewając i usiadła pod samym drzewem ,by pooglądać piękne ważki,które również odwiedzały tę okolicę i latały nad wodą.



Ja z rodziną siedziałyśmy wówczas na gałązce i z góry oglądaliśmy tańce ważek.



Wtedy stało się wielkie nieszczęście!



Nagle nie wiadomo skąd zerwał się wiatr i zaczął strącał kasztany ,które były pokryte kolczastymi skorupkami. Spadały jeden po drugim wokół całego drzewa.



Biedroneczka nie miała żadnych szans. Nie zdążyła rozwinąć swoich skrzydełek by odlecieć. Nim zorientowała się co dzieje się w okół było za późno.."



Stara biedronka otarła wielką łzę ,która spłynęła jej po policzku i dokończyła:



"Wszyscy mieszkańcy  drzewa opłakiwali biedna biedroneczkę,która nie zdążyła uciec od spadających kasztanów.Odtąd nie pozwalano na spacery pod drzewami w czasie kiedy ich owoce już dojrzały i w każdej chwili mogły spaść."



Stara biedronka raz jeszcze otarła łzy i poszła do swoich zajęć pozostawiając małe chrabąszcze.



A te stały chwilę w zadumie i żadna się nie odzywała.Maleństwa bowiem przestraszyły się trochę niebezpieczeństwa jakie czyhało  o tej porze pod wielkim kasztanem i zastanawiały się co zrobić z zaplanowaną wycieczką nad staw.



Amelka myślała o tym,co powiedziała stara,mądra biedronka i straciła ochotę na wędrówki pod drzewem.



 - Spacer nad wodę nie jest chyba teraz najlepszym pomysłem - powiedziała,wróćmy lepiej do swoich domków.



 - Przecież ta opowieść jest bardzo stara jak biedronka ,która ja opowiadała - stwierdziła jedna z koleżanek - na pewno nam nic nie grozi,chodźmy tam - dodała.



 - Poza tym jest na kilka,a tamta biedronka była sama - dodała inna koleżanka Amelki. - Posłuchamy tylko trochę żabek i wrócimy .



- Chodźmy już - powiedziała jedna z nich  - nie marnujmy czasu  -  i ruszyła przed siebie.



Biedroneczki nie zastanawiając się za wiele poszły za koleżanką a wraz z nimi i mała Amelka,która nie była do końca pewna czy dobrze robi.



Wszystkie koleżanki sfrunęły przed wielki kasztan i podziwiały staw przed sobą. Żabki akurat przymierzały się do kolejnego wieczornego koncertu.



W okolicy panowała cisza.Było tak cicho,że usłyszeć można było świerszczyki,które również koncertowały ukryte w pobliskiej trawie.



Biedroneczki stały zadowolone ,że po raz kolejny mogą posłuchać cudownych śpiewów żabek ,które tak lubiły.Uśmiechały się do siebie,ponieważ pogoda była równie cudowna jak śpiewy zielonych przyjaciółek.



- Widzicie - powiedziała biedronka ,która namówiła koleżanki na spacer nad staw - jest piękna pogoda i nic nam nie grozi,a opowiadania starej biedronki na pewno było zmyślone.



Zanim jednak pozostałe biedroneczki zdążyły cokolwiek odpowiedzieć, pogoda nagle odmieniła się.



Nie wiadomo skąd zerwał się silny wiatr,aż biedroneczkom zaparło oddech.



Żabki przestały kumkać i schowały się do wody.Na stawie pojawiły się fale,które zaczęły zatapiać pływające listki.



Z wielkiego kasztana zaczęły spadać dojrzałe owoce,a przestraszone biedroneczki zamarły w bezruchu.



Z tego wszystkiego nie wiedziały co robić, bo z każdej strony leciały kasztany w swoich kolczastych skorupkach.Po chwili zdecydowały się odfrunąć z miejsca w którym stały.Jednak nie udało się im uciec do domków,ponieważ gdy tylko rozłożyły swoje skrzydełka ,spadły kolejne kasztany.Było ich tak wiele,że  nie sposób było ich ominąć.



Kasztany połamały skrzydełka małym biedroneczką i te nie mogły dostać się na górę.



Stara biedronka przeczuwała,że maleństwa nie posłuchają nikogo i wybiorą się nad staw.Gdy zobaczyła co dzieję się na dole,sprowadziła pomoc i zabrano małe biedroneczki na górę.



- Miałam nadzieje,że po mojej opowieści nie pofruniecie nad wodę - powiedziała stara biedronka.



 - Przepraszamy cię ,mądra biedronka - odpowiedziały maleństwa - wiemy ,że źle zrobiłyśmy.



Amelka i jej koleżanki przeprosiły wszystkich za swoje nieposłuszeństwo i obiecały ,że już zawsze będą słuchać się starszych.



Amelka żałowała,że dała namówić się koleżankom na wycieczkę i że nic nie zrobiła by je powstrzymać. Połamane skrzydełka bolały jeszcze przez kilka dni,ale na szczęście wszystkie biedroneczki  zostały uratowane.



Maleństwa zrozumiały,że warto słuchać starszych i mądrzejszych od siebie.



Od tej pory już nigdy nie wydarzyła się taka nieprzyjemna historia na wielkim drzewie,które mimo swoich wspaniałości było również niebezpieczne.



A kiedy nadchodził czas spadania dojrzałych owoców wszystkie biedronki  słuchały koncertów żabek siedząc na gałązkach drzewa  i żadna nie schodziła w pobliże stawu.


 


Bajkowo Smile/"Bajki na każdy dzień tygodnia z kolorowankami"/


BIEDRONKA,CZ I 2014-10-31

Dla słoneczka Amelki  - w dniu urodzinek KissSmileKiss

 


BIEDRONKA


 



/rys. Ami :) /


 


W parku nad niewielki stawem,gdzie od rana do wieczora trwały koncerty zielonych żabek,rosły przepiękne ,rozłożyste, drzewa.



Wszystkie były podobne do siebie i wydawać się mogło ,że są tak wysokie ,iż sięgają nieba.



Były to drzewa zwane kasztanami.



W ich konarach mieszkały małe wróbelki,rozkrzyczane wrony, sroczki psotki, skowronki,które każdego dnia wtórowały żabkom w koncertach, drozdy, gawrony, starszy dzięcioł, a nawet kukułeczka, od czasu do czasu krzycząca na cały głos swoje  "ku-ku,ku-ku".



Wspaniałe drzewa były  domem dla wielu ptaszków i małych żyjątek,które szukały tu schronienia.



Na drzewach rosły duże liście,na wiosnę natomiast zakwitały na nich śliczne kwiaty i rodziły małe kasztany,które dojrzewały w swoich kolczastych osłonkach i spadały z drzew kiedy były już wystarczająco na to gotowe.



Gałęzie drzew rozpościerały się rozłożyście nad stawem tworząc wokół niego wspaniały ,zamknięty krąg. A gdy powiał mocniejszy wiatr, strącał z nich słabsze liście, które wpadały   wprost do wody. Pływały tak służąc żabkom za małe łódeczki,na których mogły one siada i koncertować przez wiele godzin.



Pomiędzy wielkimi drzewami rosła wysoka zielona trawa,kołysząca się w takt treli ptaków i rechotania żabek.



Jedno wśród wielu rosnących drzew odróżniało się jednak od pozostałych. A to dlatego,że było zamieszkałe przez liczne rodziny malutkich biedroneczek, które osadziły się tu jakiś czas temu.



Początkowo na drzewie mieszkała tylko jedna rodzina biedronek,jednak, ponieważ to miejsce  bardzo im odpowiadało i spodobało się wkrótce zaprosiły  znajomych i odtąd wszystkie biedroneczki mieszkały już razem na jednym wielkim drzewie.



Rodziny małych chrabąszczy były naprawdę liczne i wciąż się powiększały, dlatego jeśli ktoś nie wiedział o ich pobycie na wysokim drzewie mógł myśleć,że to drzewo jest wyjątkowe,gdyż w słońcu jego kora mieniła się na pomarańczowo i czerwono.



A gdyby przyjrzeć się dokładniej, zdawało się także jakby leciutko poruszać .To dodawało mu pewnej tajemniczości i uroku.



Jednak to nie drzewo poruszało się lecz biedroneczki, które  stale po nim wędrowały. (...)


 



/rys. Wiki :) /


 


Bajkowo Smile


MYSZKA MARCYSIA cz2 2014-10-14


 


bajka o myszce cz 2


Marcysia zastanawiała się jak dostać się na kredens, by pozbierać okruchy sera i zanieść je do swojej spiżarni. Kiedy wpatrywała się na spacerującego pod nogami krzesła, coraz głośniej mruczącego kota, wpadła na pewien pomysł.
Zdjęła z szyi swój ulubiony szalik i przywiązała go do oparcia krzesła. Drugi  koniec zarzuciła na uchwyt drzwiczek kredensu i w taki oto sposób zrobiła sobie drogę po wymarzony ser. Kot niestety nie mógł w żaden sposób dosięgnąć sprytnej myszki. Pewnie zastanawiał się  w jaki sposób ją złapać i chodził wciąż w kółko.
Tymczasem myszka dotarła do sera, wzięła ile tylko zdołała udźwignąć, najadła się i postanowiła wracać do domu ta samą drogą, którą przyszła. Nie wiedziała tylko jak przedostać się z krzesła do swojej norki, żeby nie wpaść w łapki kota.
Nie musiała jednak długo się nad tym zastanawiać, ponieważ kot znudzony czekaniem na powrót myszki usnął w najlepsze pod krzesłem i głośno chrapał. Myszka spokojnie wróciła do domu z zapasami jedzenia i dalej mogła oddawać się swoim ulubionym zajęciom. Była bardzo szczęśliwa, że przyjemność, jaką była dla niej praca na drutach, stała się taka przydatna. Zrobiony szaliczek chronił ją bowiem przed zimnem, a tego dnia uratował również życie.


 


/bajkowoSmile/


MYSZKA MARCYSIA cz1 2014-10-12


 


"Myszka Marcysia"

Za starym kredensem, w kuchni, z której każdego dnia czuć było wspaniałe zapachy smakołyków, znajdowała się mysia norka.
Mieszkała w niej mała myszka o imieniu Marcysia. Myszka mieszkała tam sama, ponieważ jej dzieci były już dorosłe i wyprowadziły się  do swoich domków. Odwiedzały jednak mamę - myszkę tak często, jak  tylko się to im udawało. Marcysia miała więc dużo czasu dla siebie. Z tego też  powodu  poświęcała się swoim ulubionym zajęciom:  malowała obrazy, śpiewała, sprzątała  oraz robiła na drutach długie, kolorowe szaliki. A kiedy zbliżała się mroźna zima, rozdawała je dzieciom i wszystkim znajomym. Szaliki były  bardzo piękne. Jedne różowe, inne niebieskie lub czerwone. Czasami nawet wielokolorowe niczym szalikowa tęcza.
Pewnego, jesiennego popołudnia myszka zobaczyła, że w domku nie ma już nic  do  jedzenia. Postanowiła więc wybrać się do kuchni, po kolejne zapasy pożywienia. Poczuła bowiem, że  głód już zaczął jej doskwierać.  Ponieważ było  chłodno, założyła jeden ze swoich ulubionych szalików. Był on bardzo długi, zielono - żółty, z czerwonymi supełkami przy  końcach.  Zrobiła go z wyjątkowo ciepłej i mięciutkiej włóczki, dlatego tak go lubiła.
Myszka wyszła ze swojej norki i poczuła bardzo wyraźny zapach sera, który był jej najlepszym smakołykiem. Zapach unosił się wysoko od strony kredensu. Już miała zamiar wdrapać się na stary kuchenny mebel, kiedy ujrzała na przeciwko siebie wielkiego  kota  z długimi, czarnymi  wąsami. Ze strachu nie mogła się poruszyć. Kot wpatrywał się w myszkę głośno mrucząc. Po pewnym czasie zaczął przesuwać się w jej stronę. Wówczas  ocknęła się i w ostatniej chwili wskoczyła na krzesło, które stało przy kredensie. Udało jej się uciec przed  ostrymi pazurkami kota.(...)


 


 


cdn...


                                                


 


/Bajkowo Smile/     


MIŚ 2014-10-09


 


"Miś"



Przeczytam bajeczkę
- powiedziała Babcia miś
Kto będzie grzeczny
usłyszy ją dziś

Dwa małe misie
wygodnie siadają
chcą bajkę usłyszeć
więc nie rozrabiają
                                                                                    
Babcia się uśmiecha
Mina jej wesoła
Przy kominku siada
I słychać te słowa:

Historia to o misiu
co czytać nie lubił
Każdą swoją książkę
Niby to gdzieś gubił

Chował je po kątach
W szufladach zamykał
Kartek nie przeglądał
Tytułów nie czytał



Aż dnia pewnego w szkole


Wielkie zamieszanie
Pojawia się książka
Jak zaczarowanie

Dzieci ją czytają
Wszystkie są w zachwycie
Każdy chce zobaczyć
To wielkie odkrycie


                                                                


Miś się zastanawia
Skąd wielki ten podziw
Pyta się więc dzieci
O co z książką chodzi

Oj, misiu malutki
Mówią na to dzieci
Przecież ta książeczka
Czarami wciąż świeci

Kto zacznie ją czytać
Na dobranoc, przed snem
W każdej bajce z książki
Będzie bohaterem

Rozmarzył się misio
o wielkich podróżach,
zwiedzaniu piramid,
lataniu na chmurze

Zapytał więc skromnie
Przyjaznych kolegów
Czy książkę pożyczą
Poczytać i jemu

I odtąd miś mały
Polubił czytanie
Przeprosił książeczki
Za złe traktowanie




/BajkowoSmile/


BAJKA 2014-10-05

Mała Wiki postanowiła ,że na początek będzie starała się pływać tak ,aby móc dotrzeć przynajmniej do pierwszego zakrętu.



Kiedy przepływała obok domku raczka ,ten zapytał:



- Dokąd płyniesz Wiki?



- Pływam, aby poprawić swoją kondycję i nauczyć się tak dobrze pokonywać odległości jak pozostałe moje koleżanki. Kiedyś chciałabym popłynąć z nimi na spotkanie tęczy za drugi zakręt rzeki.



- Ach, to bardzo dobrze, rybko - powiedział raczek.  - Na pewno uda ci się pokonać taką odległość.



- Dziękuję, raczku – odpowiedziała mała Wiki i ćwiczyła dalej.



Tego dnia udało jej się popłynąć przed pierwszy zakręt rzeki, ale była juz bardzo zmęczona i zawróciła do domku.



- Nie wiem, czy będę kiedyś pływać tak dobrze jak moje koleżanki - pomyślała.



Mała rybka jednak nie poddała się i przez kolejne dni nadal zawzięcie trenowała. Po jakimś czasie pływała już znacznie lepiej i wypuszczała się coraz dalej.



Kiedy po raz kolejny próbowała pokonać jeszcze dłuższą odległość, w połowie drogi usłyszała wołanie:



 - Ratunku! Ratunku! Niech ktoś mi pomoże!



Wiki rozejrzała się i w oddali zobaczyła swoją koleżankę zaplątana w sieć.



Odległość, jaka je dzieliła, była zbyt wielka, a Wiki bała się podpłynąć bliżej .



Koleżanka jednak zauważyła rybkę i zawołała:



-  Witaj, Wiki, tutaj jestem ,zaplatałam się w jakąś sieć. Czy możesz pomóc mi się z niej wyplątać?



Wiki nie wiedziała, co ma zrobić. Z jednej strony bała się płynąć tak daleko, a drugiej bardzo chciała pomóc koleżance. W końcu zdecydowała, że pomoże rybce.



Zebrała wszystkie swoje siły i popłynęła w stronę koleżanki. Rozplątała sieć i  uwolniła rybkę.



-Bardzo ci dziękuję, Wiki, za to ,że mnie uratowałaś. Wiem jakie to było dla ciebie trudne, bo dopłynęłaś aż tutaj. Zobacz, za tą siecią jest już drugi zakręt rzeki. A tam najczęściej pojawia się nasza kolorowa tęcza.



 Wiki uśmiechnęła się i dopiero teraz zobaczyła , gdzie się dokładnie znajduje.



-Rzeczywiście, to tutaj. Nie wiedziałam, że potrafię już płynąć tak daleko - powiedziała mała Wiki. – Cieszę się ,że kolejnym razem, gdy na niebie pojawi się tęcza, będę mogła już płynąć z wami , by ją móc obejrzeć i podziwiać jej piękne kolory.



Mała rybka dzięki temu, że pomogła koleżance w potrzebie, przekonała się, na ile ją stać. Zrozumiała, że systematyczna praca i ćwiczenia pozwoliły jej być silniejszą. Teraz mogła w pełni docenić mądre rady pajączka topika.



 



KONIEC Smile


 


 



 


 


/BajkowoSmile "Bajki na każdy dzień tygodnia z kolorowankami"/


BAJKA" RYBKA WIKI" ,CZ 2 2014-10-04

Tymczasem Wiki podpłynęła do domku pajączka. Domek małego topika przypominał kształtem dzwon i bardzo się Wiki podobał.



 - Halo ,czy jesteś w domku, topiku? - zawołała Wiki.



Po chwili przed rybką pojawił się pajączek. Był tak zwinny ,że Wiki nie zauważyła nawet kiedy wyszedł z domku.



 - Witam cię, rybko. Dlaczego nie popłynęłaś z koleżankami , aby obejrzeć tęczę? Przecież wszyscy w rzece wiedzą, że uwielbiasz na nią patrzeć – zapytał pajączek.



Mała Wiki zasmuciła się przez chwilę i powiedziała:



 - Bardzo chętnie  popłynęłabym z koleżankami, ale tym razem tęcza jest o wiele dalej niż ostatnio. Nie potrafię jeszcze tak daleko pływać.



Nigdy nie byłam przy pierwszym zakręcie, a tęcza pojawiła się dzisiaj aż na końcu drugiego - odpowiedziała Wiki.



- Ach, o to chodzi! Musisz więc ćwiczyć swoje umiejętności, rybko. Im więcej będziesz pływać, tym szybciej się nauczysz - powiedział pajączek topik. - Jeżeli będziesz systematycznie ćwiczyć na pewno nauczysz się pływać na tyle, by móc się oddalać - dodał.



Wtedy mała Wiki postanowiła, że odtąd każdego dnia będzie ćwiczyć pływanie.



- Dziękuję, pajączku, za radę. Mam nadzieję, że to poskutkuje i w końcu uda mi się dopłynąć aż za drugi zakręt rzeki, by zobaczyć tęczę, kiedy znowu się tam pojawi - powiedziała mała rybka i czym prędzej odpłynęła, aby zacząć ćwiczenia. (...)


 



 


/BajkowoSmile/




e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]